W parku Błachańca uśmiercono gigantyczną liczbę drzew! Nie uwierzycie jak wiele!

Od kilku miesięcy trwają prace związane z przebudową zabytkowego Parku Nadnyskiego w Zgorzelcu – etap II. Informacje o realizacji tej inwestycji wielokrotnie pojawiały się na stronie zgorzeleckiego magistratu i w lokalnych, zaprzyjaźnionych mediach.

Jej głównym celem ma być przekształcenie parku w strefę rekreacyjną a obszar przebudowy ma sięgać do zabytkowego mostu kolejowego. Nigdzie jednak, ani w oficjalnych, urzędowych przekazach ani informacjach prasowych nie ma choćby wzmianki o cenie, jaką poniosą wszyscy mieszkańcy w związku z tą inwestycją. I nie chodzi tutaj o cenę mierzoną wysokością wydatkowanych środków pieniężnych, lecz przyrodniczą i estetyczną, związaną z decyzją o wycięciu starego, pięknego drzewostanu.

O masowych wycinkach „fabryk tlenu” systematycznie informowali nas czytelnicy. Postanowiliśmy zatem zapytanie o rzeczywistą liczbę wyciętych drzew skierować bezpośrednio do źródła, czyli do burmistrza Rafała Gronicza.

Z odpowiedzi jaką uzyskaliśmy wynika, że wycięto łącznie 973 drzewa, w tym, jak twierdzi burmistrz, 18 złomów i wywrotów (po przejściu orkanu Grzegorz i Fryderyka) oraz ok. 200 m2 krzewów!
Z uwagi na fakt, że przebudowa obejmuje teren wpisany do rejestru zabytków, wszystkie wycinki,  cięcia sanitarne oraz usuwanie złomów wymagały zgody Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. I o taką zgodę zgorzelecki magistrat się postarał.

Przepiękne okazy, przyciągające swoim urokiem i majestatem nie tylko mieszkańców, lecz również turystów, w większości samorządów otoczone są opieką i stanowią naturalną ozdobę okolicy. Są również ostoją dla ptaków, ssaków (np. wiewiórek, jak w parku Błachańca) i owadów, w wielu przypadkach prawnie chronionych. Najwyraźniej jednak w Zgorzelcu nie to jest sprawą najistotniejszą. A szkoda.

Historia uśmiercenia blisko tysiąca okazów drzewostanu ma jednak również i swoją drugą stronę. Otóż decyzja o wycince zapadła przy wiedzy i pełnej akceptacji burmistrza Rafała Gronicza. Człowieka, który jeszcze niedawno na swoim profilu facebook’owym nie krył oburzenia na wieść o decyzji właściciela byłego kasyna wojskowego, który postanowił wyciąć kilku lub kilkanaście drzew na swoim prywatnym terenie:

 

Pod wpisem burmistrza pojawiły się natychmiast komentarze podobnie oburzonych. Oto kilka przykładowych:

 

 

Ocenę decyzji burmistrza o wycięciu blisko tysiąca drzew i jego zdumiewającej, rozbieżnej postawy wcześniej i dziś, pozostawiamy naszym czytelnikom.

Autor: red.