Close
Ta witryna wykorzystuje pliki cookie, dowiedz się więcej.
Imieniny:
Jana, Pauliny, Rudolfiny

Cenna inicjatywa zagrożona? Co dalej z bogatyńskim biurem porad?

A A A Pdf Print16x16 Mail16x16
Napisano dnia: 2019-03-20 13:15:22

O długotrwałej batalii prowadzonej przez radnego powiatu zgorzeleckiego Artura Sienkiewicza, której celem było wsparcie informacyjne dla osób pracujących u naszych południowych i zachodnich sąsiadów, pisaliśmy w artykule Starosta odmówił, pomógł burmistrz. Biuro bezpłatnych porad w Bogatyni już funkcjonuje.

Choć z racji pełnionej funkcji oraz z uwagi na fakt, że pomoc biura porad z założenia nie miała ograniczać się jedynie do mieszkańców bogatyńskiego samorządu, radnemu bliżej było do powiatu, ówczesny zarząd nie okazał zrozumienia dla potrzeb osób zatrudnionych poza granicami kraju. Nie zrażony zdecydowaną odmową starosty, radny udał się po pomoc do bogatyńskiego magistratu i tam uzyskał konkretne wsparcie. Biuro otworzyło swoje podwoje a liczne grono osób pracujących za granicą, mogło w końcu uzyskać konkretną pomoc w zakresie skomplikowanego prawa pracy obowiązującego na terenie Czech i Niemiec. Do czasu.

W ostatnich dniach radny Artur Sienkiewicz na jednym z portali społecznościowych, zamieścił jednak informację o zamknięciu biura. Jak do tego doszło, postanowiliśmy dowiedzieć się „u źródła”.

Redakcja: Proszę powiedzieć, dlaczego biuro przestało świadczyć bezpłatne, tak pożądane na trójstyku granic usługi dla mieszkańców?

Artur Sienkiewicz:  Powodem zamknięcia biura jest nieprzedłużenie umowy pomiędzy Urzędem Miasta i Gminy Bogatynia a osobą zajmująca się "sprawami niemieckimi". W styczniu tego roku spotkałem się z panem burmistrzem Błasiakiem. Poprosił mnie wówczas, abym namówił tę osobę do udzielania porad przez pierwszy kwartał bez otrzymywania dotychczas uzgodnionego wynagrodzenia. Osoba ta zgodziła się. Do tematu mieliśmy jednak wrócić w marcu. Przez dwa dni z rzędu próbowaliśmy się dostać do pana burmistrza - niestety bezskutecznie. Dodzwoniłem się do pana burmistrza, ale nie miał czasu. Powiedział, że oddzwoni. Niestety, tak się nie stało. Nie oddzwonił, nie odbierał telefonów, nie odpisywał na sms-y. A chodziło nam tylko o rozmowę. W tej sytuacji nie było innego wyjścia jak zamknąć biuro.

Red.: Czy to oznacza definitywny koniec działalności biura?

A. S.: Na tę chwilę nie mogę jednoznacznie tego stwierdzić. Gdyby jednak do tego doszło, warto sobie uświadomić, że byłaby to strata nie dla mnie ani pana burmistrza, lecz dla ogromnej liczby osób korzystających z naszych usług. Chciałbym podkreślić, że ja wciąż prowadzę bezpłatne porady. Jednak są to porady udzielane wyłącznie osobom zatrudnionym na terenie Czech i nie udzielam ich już w bibliotece. Żeby biuro funkcjonowało w dotychczasowej formie, potrzebna jest pomoc osoby zajmująca się "sprawami niemieckimi".

Red.: Lokal w bibliotece uzyskał Pan również dzięki zrozumieniu poprzednich władz samorządu. I korzystaliście z niego nieodpłatnie. Dlaczego teraz nie udziela Pan porad w tym miejscu?

A. S.:  Ideą naszego biura była pomoc osobom zatrudnionym zarówno na terenie Czech, jak i Niemiec. Uważam, że władze gminy nie mogą selekcjonować mieszkańców i pomagać tylko jednym. Myślę, że podobne zdanie na ten temat ma również i pan burmistrz.

Red.: Burmistrz Błasiak w wywiadzie dla jednej z lokalnych telewizji kablowej stwierdził, że działalność biura będzie można wznowić, jeśli gminę stać będzie na wynagrodzenie dla osoby  udzielającej porad z zakresu spraw niemieckich. Czy jednak człowiek zajmujący się do tej pory tym konkretnie obszarem byłby skłonny ponownie świadczyć swoje usługi?

A. S.: Tego nie wiem. Jednak z tego co mi wiadomo, osoba ta nosi się z zamiarem założeniem własnej działalności gospodarczej i prowadzenia podobnych usług, jednak już odpłatnie. Popyt na tego rodzaju działalność rośnie. Zazwyczaj jest tak, że łatwo jest doprowadzić do zamknięcia czegoś, gorzej jest z reaktywacją. Rozmowy na ten temat musi prowadzić Burmistrz. Ja już nie chcą być niczyim pośrednikiem.

Red.: Burmistrz w przywołanym wywiadzie twierdził również, że rozmawiał zarówno z Panem jak i osobą zajmującą się sprawami dotyczącymi strony niemieckiej. Pan twierdzi zupełnie co innego. Czy to oznacza, że - delikatnie rzecz ujmując - burmistrz mija się z prawdą?

A. S.: Nie chciałbym używać tego rodzaju radykalnych stwierdzeń. Mam zamiar współpracować z Burmistrzem na różnych płaszczyznach dla dobra mieszkańców i dlatego wolę myśleć, że po prostu kilka razy się pomylił.

Red.: Proszę przybliżyć naszym czytelnikom zakres działań dotychczas funkcjonującego biura.   

A. S.:  Świadczyliśmy różnego rodzaju pomoc zarówno w biurze jak i, co chciałbym wyraźnie podkreślić, również poza nim. Często wyjeżdżaliśmy do czeskich i niemieckich urzędów, aby zaktualizować swoją wiedzę na tematy interesujące osoby z naszego terenu, zatrudnione za granicą.  Ponadto spotykaliśmy się z radcami prawnymi, prowadząc często wielogodzinne rozmowy, do tego dochodziły rozmowy telefoniczne itd. Tak więc 16 godzin, które spędzaliśmy w biurze, to zaledwie część naszych działań. Dużo więcej czasu poświęcaliśmy poza biurem na sprawy z nim związane.

Red. Jak by Pan podsumował okres funkcjonowania biura? Co jest jego największym sukcesem?

A. S.: Dziesiątki spraw z czego zdecydowana większość załatwiona z pozytywnym skutkiem to w konsekwencji zadowolenie tych z naszych mieszkańców, którzy potrzebowali wsparcia. I chyba każdy z takich indywidualnych problemów, które pomogliśmy rozwiązać, składa się właśnie na to, co określiłbym mianem sukcesu. Ponadto pamiętać należy o tym, iż pomogliśmy ponad 140 osobom w uzyskaniu „rodicosky prispevek” w Czechach, który wynosił 220 tys. koron na cały okres (czyli ponad 35 tys. zł) oraz około 50 osobom Kindergeld w Niemczech (ok. 200 euro miesięcznie na dziecko). Z prostych obliczeń wynika, iż działalność biura przyczyniła się nie tylko do rozwiązania problemu poszczególnych osób, lecz również do pozyskania przez mieszkańców Bogatyni świadczeń z samych tylko Czech na kwotę blisko 5 mln zł. Jeśli więc uświadomimy sobie, iż większość z tych środków wydatkowanych została po naszej stronie granicy, można chyba śmiało powiedzieć, iż środki te przyczyniły się również do wsparcia funkcjonujących na naszym terenie małych i średnich przedsiębiorców. Handlowców, rzemieślników i innych usługodawców.

Red.:  Burmistrz zasugerował we wspomnianym wywiadzie, że niektórzy mieszkańcy Bogatyni zatrudnieni za granicą pewien proces już przeszli i wystarczy tylko ludzka życzliwość, żeby pewne informacje przekazać innym. Jak pan to skomentuje?

A. S.: Wszyscy wiemy, jak różnie bywa z ludzką życzliwością. Powiem tylko, że do otwarcia biura przygotowywaliśmy się przez kilka miesięcy. Było to przygotowanie książeczek w języku polskim, tłumaczenie niezbędnych formularzy na język polski, itd.  Jednak najwięcej czasu zajęło nam pozyskiwanie niezbędnej wiedzy. A zatem nie jest to takie łatwe. Poza tym do wielu spraw należy podchodzić indywidualnie.

Red. Dziękujemy za rozmowę.

 

Od redakcji:

Burmistrz Błasiak od początku swojego funkcjonowania na stanowisku postawił na daleko idące oszczędności. Niewykluczone nawet, iż na tym nie koniec i już w niedługim czasie sięgnie również do kieszeni mieszkańców za sprawą podwyżek tych czy innych usług świadczonych przez gminne podmioty. Dokonał jednocześnie cięć chyba w większości obszarach funkcjonowania podległego sobie samorządu. Jednak trudno oprzeć się wrażeniu, iż jego decyzja w sprawie zakończenia wsparcia finansowego dla zatrudnionej w biurze osoby, może mieć nieco inne podłoże, aniżeli jedynie finansowe.
Kwota wydatkowana na zatrudnienie pracownika biura nie jest bowiem nie do udźwignięcia dla budżetu gminy, którego wysokość mogłoby pozazdrościć zdecydowana większość samorządów. Jeśli zatem inicjatywa radnego, w którą włożył tak wiele pracy spotkała się z pozytywnym społecznym oddźwiękiem a samo biuro cieszyło się powodzeniem wśród osób zatrudnionych poza granicami kraju, o co więc tak naprawdę chodzi?
Skąd taka a nie inna decyzja włodarza gminy?  

Komentarze:
AparatSylwia
Środa, 2019-03-20 15:16
Ten Burmistrz to nie poważna osoba zabiera ludziom pieniądze przez to że teraz muszą prywatnie załatwiać porady prawne a wiem wszyscy że to bardzo dużo kosztuje jeśli teraz pan od spraw niemieckich założy biuro porad prawnych to będziemy musieli ładnie bulić
AparatFelek
Środa, 2019-03-20 16:15
Brawo Panie Arturze ! Szkoda ze teraz Panu Blasiak kładzie kłody tylko z powodów czysto politycznych. Czy burmistrz prowadząc taka politykę z takim zachowaniem może dalej pełnić mandat zaufania ? Moim zdaniem NIE ! Jest taki jak wszyscy Ci co siedzą od dawna przy korycie . Czas na młodych, takich jak Pan Artur. Życzę powodzenia
Aparathaha
Środa, 2019-03-20 16:55
to nie były bezpłatne porady. może napiszecie ile gmina musiała płacić doradcom?
AparatRozbawiona
Czwartek, 2019-03-21 07:12
Może do TVN z tą sprawa Panie Radny??:):):) zaraz się okaże, że te porady to najważniejsza sprawa dla mieszkańców:)
AparatJacek
Czwartek, 2019-03-21 09:10
To mialo na celu wypromowanie pana radnego, a nie pomoc ludziom. Ludzíe pracujacy w Niekczech czy w Czechach maja pare groszy na zaplacenie fachowcowi w przypadku gdy potrzebuja porady. Pomozcie lepiej uzaleznionym od metamfetaminy w tej waszej Bogatyni zapomnianej przez Boga i rozkradanej przez ludzi.
AparatEgbut
Czwartek, 2019-03-21 20:20
Szkoda gadac bral bierze I bedzie bral wielki pan b nawet na wielka litere przy nazwiusku nie zaluguje wszystko znowu zniszczybw Bogatyni trzymaj cie sie Artur wkoncu przyjdzie zmiana Bo to Co on robi to sa jaja
Dodaj komentarz